Absurdy PRL cz.1

Młotek na telewizor

Chodzi o fakt, że wiele telewizorów, odbiorników radiowych, zwłaszcza starszych typów, najczęściej już bardzo wysłużonych wykazuje podczas pracy pewne usterki, charakteryzujące się wydobywanie się z czeluści aparatu różnych nieartykułowanych dźwięków jak: charczenie, buczenie, chrypienie, trzaskanie, piszczenie, piekielne grzmoty itp. Użytkownicy nie bacząc na przestrogi panów z ZURT-u nie dają wyżej wymienionych aparatów do naprawy w wyżej wymienionej instytucji, lecz stosują inną, wypróbowaną przez pokolenia metodę walenia pięścią w aparat.
Lecz operacja ta aczkolwiek często skuteczna zmusza słuchającego (lub patrzącego) odbiorcę do wstania, przejścia kilku kroków do odbiornika, solidnego huknięcia oraz powrotu z wycieczki na miejsce. Chcąc usprawnić tę operację proponuję takie oto proste urządzenie (rysunek: na telewizorze stoi młot „przegubowy” z przywiązaną doń linką, która przez dwa bloczki prowadzi do ręki telewidza – szarpnięcie linki powoduje uniesienia młota…)
W ten sposób możemy skutecznie zlikwidować zakłócenia.

Gryzigumka

Wśród uczniów większa część to gryzonie. Świadczą o tym obgryzione ołówki, długopisy. Jeśli chcemy pomóc tym gryzoniom, to proponuję, aby przemysł nasz produkował gąbki lub inne masy nasycone substancją podobną do tych, które mamy w gumach do żucia. Gąbki takie kupowałoby się osobno i zakładało na tylną część ołówka. Niektórzy mówią, że takie ssanie ołówka pomaga w skupieniu się. Jeśli zaś ktoś uważa, że takie ssanie to zły nałóg, proponuję, by tylną część ołówków nasycano substancją o jakimś odrażającym smaku (np. piołunem), która oduczyłaby amatorów od tych zwyczajów. Aha, co dotyczy tych gąbek nakładanych na ołówki, to umocowanie ich polegałoby na nasunięciu rurki papierowej z gąbką na ołówek.
P.S. Ja także często ssam ołówek.
A.P.

Rękawy do nosa

Dzieci do około lat siedmiu bardzo chętnie wycierają nos w rękawy, natomiast odznaczają się wstrętem do noszenia chusteczek do nosa. Znając ich skłonności, chciałem w moim pomyśle wyjść naprzeciw tym skłonnościom i pogodzić mamy – które ciągle upominają dzieci, żeby nosiły chusteczki, z dziećmi – które nie lubią wypychać sobie chusteczkami kieszeni. Mój pomysł polega na tym, żeby na rękawy ubrań dzieci przyszywać chusteczki (rysunki kolorowe). Chusteczki te mogą być we wzorki lub dopasowane do koloru ubrania. Można by też poprzyszywać zatrzaski na rękawy i chusteczki, wtedy wymiana ich nie sprawiałaby kłopotu.
B.P.

Ołówek oszczędnościowy

Według mnie grafit w całym ołówku jest niepotrzebny.
1. Do końca ołówkiem nigdy się nie pisze.
2. Ołówkiem krótkim źle się pisze i rysuje.
3. Zdaża się (pis. wg oryg. – M.R) nieraz, że przez nieuwagę zatemperujemy ołówek od strony oznaczenia, po kilku zatemperowaniach nie wiadomo, jaki to ołówek.
Proponuję wykonywanie ołówków, w których grafit by zajmował ok. 2/3 ołówka, a 1/3 byłaby bez grafitu (rysunek).
Nie wiem, czy to się będzie opłacało i czy to będzie możliwe.
K.Ł.

Buty wieloczynnościowe

Chodzi mi o obuwie z wymiennymi podeszwami. Na pomysł wpadłem niedawno, kiedy w szkole (jestem uczniem I klasy szkoły średniej) wydano nakaz noszenia zmiennego obuwia. Uczniowie nie lubią nosić osobnych butów do szkoły. Nieraz trzeba nosić trzy pary butów: jedna do chodzenia w szkole, druga to tenisówki do sali gimnastycznej, a w trzeciej przychodzi się do szkoły. Gdyby zastosować mój pomysł, problem ten byłby rozwiązany. Uczniowie by nosili jedną parę butów i trzy pary podeszw. Oprócz tego można by, zamiast nosić buty do szewca, wymienić podeszwy i sprawa zniszczonych zelówek byłaby rozwiązana. Zamiast kupować nowe buty można byłoby kupować nowe podeszwy.
W.W.

Katapulta dla kierowców

Oglądając wyścigi samochodowe na torze np. Le Mans przyszedł mi do głowy następujący pomysł.
Otóż przy prędkościach dochodzących do 250 km/h w czasie zderzenia, kierowca w wielu wypadkach ponosi śmierć. Proponuję, aby jego siedzenie przy naciśnięciu na klawisz katapultowało na wysokość ok. 100 metrów. Następnie automatycznie otworzyłby się spadochron i kierowca spokojnie upadłby na ziemię.
(rysunek: kierowca z rozwiniętym spadochronem unosi się nad autem wyścigowym)
M.W.

Wagon chrapalny

Często spotykanym obyczajem jest chrapanie w czasie snu. Jest to bardzo nieprzyjemne, gdy chrapiący znajdzie się w jednym pomieszczeniu z nieznanymi mu osobami, które za możliwość przespania się słono zapłaciły. A tak zdarza się bardzo często w pociągach w wagonach sypialnych. Dlatego też proponuję, aby podobnie jak podzielono przedziały „dla palących” i „dla niepalących” podzielić na „dla chrapiących tudzież rozmawiających przez sen” i „dla niechrapiących”. Natomiast chrapanie w wagonach dla „niechrapiących”, podobnie jak palenie w wagonach dla „niepalących” należy karać obudzeniem i wysoką grzywną. Pomysł ten zaoszczędzi wiele nerwów osobom, które jak niedawno ja, chciały się przespać, a w rzeczywistości musiały słuchać koncertu na „dwie trąby”.

Dodaj komentarz